Wybrałam się do ogrodniczego po flance, do weterynarza po środek na pchły dla kurek i ze zdziwieniem ale i zadowoleniem odkryłam,że moje ulubione "graty" są otwarte.
Nie zawsze trafiam tam coś co mnie zachwyci , przeważnie kupuje tam foteliki lub leżaki do ogrodu albo trampoliny dla dzieci :)
Dzisiaj trafiłam cudo . Uwielbiam obrazy haftowane krzyżykowo i od dawna szukałam czegoś z polnymi kwiatami .
A dzisiaj trafiłam dwa :)
Mniejszy już wisi w kuchni a duży jeszcze szuka sobie miejsca .
Upatrzyłam sobie też krzesła ale żeby je kupić muszę sprzedać te co mam teraz .Zmiany są potrzebne więc stół ,krzesła i ławeczka z kuchni idą szukać innych domków .
W południe zebrałam kolejną porcje mniszka. Taka korzyść z posiadania łąki w ogrodzie ,że nie muszę nigdzie jeździć ,zgodnie z zasadą : #zostańwdomu,#zostańwogrodzie
A na kolacje były bułeczki .
Zrobiłam tez lody lawendowe,Jutro sprawdzimy czy są zjadliwe :)



















