słonecznie , lekko wietrznie , cudnie....
Ubiegły tydzień był bardzo pracowity , choć i ten się taki zapowiada :)
W czwartek kilka moich przyjaciółek pomagało nam ciąć zniszczoną lawendę .
Ciocia zrobiła nam podlaską babkę ziemniaczaną , Hana nagotowała nam pysznej zupy , ja upiekłam ciasto i cały dzień byliśmy w polu :)
O ile dziewczyny się wymieniały to ja z Krzysiem ścinaliśmy cały dzień ....wieczorem ledwo żyliśmy :)
W piątek były kolejne wiankowe warsztaty a sobota to już wyścig z czasem aby jak najwięcej zrobić . Ale udało się naprawić powalony wichurą płot i kilka innych rzeczy .
Nieoceniona znowu okazała się pomoc rodziny .
Teraz pogoda dopisuje i mam nadzieje ,że tak już zostanie ...
Krzyś lubi wypoczywać z Pandzią na trawce, wpatrując się w niebo ...
po ciężkiej pracy należy mu się :)
A dzisiaj w ramach małego oderwania byliśmy z krótką wizyta u naszej blogowej sąsiadki : pewnej Pani Prezes :)
Ciekawe czy ktoś zgadnie u kogo ? :)
Pozdrawiam lawendowo wszystkich odwiedzających i zapraszam na lawendowe candy o TU
Kinga