poniedziałek, 12 września 2016

Biskupianki w podróży i huczny festiwal folkloru

Po raz kolejny miałam przyjemność uczestniczyć w Festiwalu Folkloru i tradycji w Domachowie .
Wspaniali ludzie , kultywujący tradycje swoich rodziców, dziadków i pradziadków .
Od najmłodszych lat przekazują wszystko to co najcenniejsze w naszej kulturze .Obrzędy, tance , śpiew, stroje ....to wszystko tworzy niesamowitą atmosferę radości i sprawia ,że przenosimy się na chwilę w przeszłość .
Jesli chcecie poczytać o Biskupiżnie zapraszam tu KLIK

a to kilka zdjęć z wczorajszej pełnej radości , tańca i śpiewu imprezy :
na zdjęciach nie można pokazać najważniejszego : tej atmosfery.
Tam trzeba po prostu być. Tam ludzie autentycznie żyją tym folklorem i to jest wspaniałe .
Za rok będę tam znowu :)
A ta mała Biskupianka skradła moje serce :)

A w sobote byłam na jarmarku historycznym w Rawiczu :

A co oprócz tego ?
Remont pracowni trochę zwolnił bo majstrowi skończył się urlop i teraz tylko w soboty będziemy działać. Co nie znaczy ,że nie mam co robić :)

uciekam do pracy i do następnego :)
zostawiam Wam jeszcze serniczek z jeżynami :)

niedziela, 4 września 2016

w blasku świec .....


zatopiona w marzeniach , wspomnieniach ....
Ciągle tworzę moje świece i lampiony .
Doskonalę technikę , wymyślam nowe rozwiązania , tworzę .
Powstają przedmioty unikalne i niebanalne , idealne na upominek na każdą okazję .
piękno natury zaklęte w świecy :)
Kiedy tworzę te lampiony czuję się jakbym malowała obrazy :)
A to nasz nowy mieszkaniec : Czaruś zwany Stokrotką :)
i dzisiejsza tęcza
pozdrawiam lawendowo i życze udanego tygodnia
Kinga

piątek, 2 września 2016

Lawendowa w Tatrach :)


Najlepsze są wyjazdy spontaniczne :)
I tak było z nami : szybkie pakowanie , załatwienie opieki nad domową menażerią i pojechaliśmy....ładować baterie :)
Do Zakopanego dotarliśmy w nocy .Plus był taki ,że Zakopianka była pusta :) Chłopaki się śmiali , że jak lawendowa w góry jedzie to nawet Zakopianka się odkorkowuje :) i coś musi w tym być bo nawet jak wracaliśmy, a było wczesne popołudnie , tez było znośnie.
W Zakopanem byłam pierwszy raz .Pięknie było .....widoki bajeczne , mało ludzi a, że w poniedziałek nas zmoczyło do suchej nitki to nic nie szkodzi :)
Stancje znaleźliśmy dopiero na miejscu i mieliśmy dużo szczęścia bo z balkonu mieliśmy widok na całe Tatry ....jak na dłoni ....
Pierwszego dnia weszliśmy na Gubałówkę ...
ale najbardziej zachwyciło mnie Morskie Oko w dniu następnym....
pięknie było choć krótko :)
Przekonałam się jednak ,że absolutnie nie mam kondycji i najwyższy czas się wziąć za siebie i iść do lekarza zrobic coś z ciśnieniem....bo za rok chcemy tam wrócić na kolejne szlaki :)

Po powrocie wpadliśmy w wir pracy :
mąż robi remont pracowni .....nie wiem czy juz pisałam ,że przenoszę się do innego pomieszczenia ?
teraz wygląda to tak :
jak będzie potem ....poczekajmy .:)
A co ja robię ?
tworzę światło :)
ale efekty pokażę następnym razem :)

Dziękuję za tak pochlebne komentarze pod poprzednim postem :) Po takich słowach aż chce się dalej tworzyć .
Część aniołów juz znalazła nowe domy :)

pozdrawiam lawendowo
Kinga